~~~~~~~~~~~Kirina
Jak zawsze chodziłam po pięknym ogrodzie w pięknych ubraniach i idealnej fryzurze.Nagle do mnie dobiegła Diana i krzyknęła:
-Przyjechał!Przyjechał!
-To dobrze Diano.Wracajmy do domu.-powiedziałam z udawaną powagą
"Czemu musi wracać ?Nie mógłby tam zostać?Jak ja nie nawidze ojca. Wole już Diane niż jego."-pomyślałam z złością.Nic po mnie nie było widać.Wróciłyśmy do domu,tam od razu uderzyło zapach perfum.Ale nimi śmierdziło.Ło!Wzięłam głęboki wdech i weszłam do domu.Za mną Diana i zapytała mnie:
-Ten sm...
-Nie tak głośno.-ja ostrzegając Dianę
-A tak...ale jak wytrzymujesz ten zapach?-zapytała mnie Diana
-Musze.A po za tym nie wytrzymuje.-powiedziałam szczerze
-Co?-siostra bez zrozumienia
-Powiem ci tak.Teraz moje nocne spacery będą dłuszeeeeeee.-powiedziałam
-Yhym,a....nauczysz mnie tego?-zapytała mnie siostra
-No wiesz.Troche mi się nie chce,po za tym tata.-ja
-O tu jesteście!Ideał i nieudana próba!-tata
Diana posmutniała.Wachlarzem zasłoniłam usta i ruchem ust pokazałam,a raczej powiedziałam "Nie łam się tym starym capem.Lepiej,że nie jesteś ideałem.Ideał ma piekło,a ty normalne dzieciństwo,więc ciesz się tym"
-Ja też się z tego ciesze ojcze.-wreszcie przemówiłam
-Znalazłem ci chłopaka!-tata radośnie
-CO?!!?!?!?!?-ja z siostrą z ogromnym szokiem
-Idzie ci już 19,a ty nie masz chłopaka.-tata
-Chyba masz od wczoraj 18 lat.A po za tym czy ja się zgodziłam na to?-zapytałam go bez ukrycia emocji
-Prawdziwa dama tak nie mowi młoda pano.-tata zły
Poszłam omijając go i powiedziałam po kilku krokach:
-Wal się staruchu.
Po czym dalej poszłam.Szybko pobiegłam do pokoju,ubrałam normalne ubrania i poszłam na stare drzewo w zapomnianej części sadu.Tylka ta część była prawdziwa,tak jak Diana.A ja byłam jak reszta tego pięknego ogrodu.Niby taka idealna i wspaniała,a jednak nie moge iść po swojemu bo mnie od razu przytną.Głupi ojciec,mogło by go nie być i byłoby lepiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz