niedziela, 28 grudnia 2014

Rozdział 1

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Natasza
Szłam jedną z uliczek Mirariru ( miasto,gdzie znajduje się gildia-dop.aut).Była ona otoczona z obu stron różnymi sklepami.Jedne były z magicznymi przedmiotami.Inne z biżuterią,jeszcze inne z ciuchami.Zaciekawił mnie jeden z sklepów.Weszłam do niego.Tam od razu rzuciły mi się w oczy chłopak w bluzie z nałożonym kapturem.Nagle do sklepu wpadł jakiś facet bez koszulki i powiedział:
-Azren musisz wracać do gilidi i to teraz!
"Chwila ten Azren?!Ten!?Czy ten chłopak zgupiał?!"-pomyślałam z zdenerwowaniem
Teraz zobaczyłam,iż wystają mu z ramion bluzy szpony jak u niedźwiedzia albo czegoś groźniejszego.Cofnęłam się i powoli poszłam do drzwi.Nagle weszedł inny chłopak i zapytał tego pierwszego:
-Co tak długo ? Powoli wszyscy myślą,że zginołeś tutaj .
-Spokojnie Azren.Nie wiem co ci powiedział ten debil..-przerwał mu "debil"
-Nie jestem debile kretynie!-wrzasnął zły "debil"
-Mógłbyś pójść z nami do gildi Azren?-zapytał Azrena uprzejmie ten drugi i z spokojem
Azren nic nie mówiąc przeszedł koło nich i chyba poszedł do gildi.Ten drugi podszedł do mnie i powiedział:
-Przepraszam szanowną panią za kłopoty spowodowane przez członków gildi Fire Tail.
-Nie,nic się nie stało.-powiedziałam troche zbita z tropu
-To dobrze.Chodź ,musimy wracać do gildi.-powiedział ten drugi
-Przeproś mnie za tego debila.-zażądał "debil"
-Przepraszam.Zadowolony?-zapytał go nadal z spokojem ten drugi
-Nie.
-Ja wracam ,a ty rób co chcesz.-powiedział drugi znikając za drzwiami
Po chwili "debil" wyszedł.Podeszłam do sprzedawcy i zanim zadałam jakiekolwiek pytanie powiedział:
-Przepraszam za nich klijentke.
-Nic się nie stało,ale kto to był i kim są?-zapytałam sprzedawce
-To tutejsi członkowie gildi.-sprzedawca
"To tyle sama wiem"-pomyślałam
-A tamci dwaj to kto?-zapytałam po chwili
-Jeden,ten czarnowłosy to Felix.A drugi chłopak bez koszulki to Antoni.-sprzedawca
-Są z gildi Fire Tail,prawda?-zapytałam sprzedwace dla pewności
-Tak.Niestety też i Azren.-sprzedwaca
-Niestety?-zapytałam z zaciekawieniem
-Tak,niestety.Trzeba uważać na wszystko co się mówi,robi czy nawet patrzy przy nim.W dodatku jak tu przyłazi to klientów straszy.-sprzedwaca
-Yhym.To jest pan bidny.-powiedziałam z spółczuciem
-Racja,ale czego pani szuka?-zapytał mnie sprzedawca
-Jestem tu przejazdem.Ale ma pan ... jakiś mały no nie wiem...miecz .-powiedziałam
-Pewnie pani jest nowym rekrutem do tej gildi.-powiedział sprzedawca
-Nie,a co?-zapytałam sprzedawca
-Zazwyczaj nikt tu spoza gildi nie przychodzi.-sprzedwaca
-Nawet domyślam się czemu.-powiedziałam
-Ale wracając do sprzedważy chce pani letki miecz?
-Nie do końca.Chce jednak sztylet.
I tak sprzedawca wciskał mi letkiego miecza,a ja sztylet.Po 10 minutach wyszłam z sklepu z niczym.Tylko z złym humorem.Wynalazłam nie tanio mieszkanie na nie wiem tydzień powiedzmy.Poszłam spać.Może już jest czas,aby dołączyć do gildi tak jak marzyłam jako dzieciak?Może tam odkryje swoją moc i naucze się czegoś?Może wynajde stałe miejsce,mój "dom"?Kto to wie?Poszłam spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~W gildi oczami Kami
Chodziłam nerwowo od kiedy Antoni wyszedł po Azrena.Szczęściem weszli nasi "chłopcy" do gildi . Azren od razu zapytał mnie:
-Czego chcecie?
Spojrzałam na Felixa.Dobra,jest cały,to chyba dobry znak,co nie że dobery?!
-Drogi Azrenie jak wiesz ostatnio doszło w Mirarinie doszlo do dziwnych zdarzeń.-powiedziałam spokojnie
-I co mnie to obchodzi?-zapytał mnie nadal z złością w tonie
-Jesteś członkiem gildi,więc raczej powino ciebie to obchodzić.-powiedziałam szczerze
-Chcesz wąchać kwiatki od spodu?-zapytał mnie pokazując mi swoje szpony
-Spokojnie Azrenie.Nie ,nie chce.Uspokój się.-powiedziałam z zdenerwowaniem
-Uspokujcie się obaj.-powiedział wujek
On schował szpony,a ja siadłam sobie daleko od niego.Mistrz powiedział:
-Dobrze,więc.Jako już wszyscy jesteśmy zacznjimy spotkanie.Jak wiecie doszło ostatnio do dziwnych zdarzeń w mieście i to głównie dla tego sklepu - pokazuje jeden z zdjęć sklepu- dlatego też zaczeliśmy jego obserwacje,ale nic z dego nie wyszło.
-I też dlatego już go nie obserwujemy.-dodał ktoś
-Nie musimy.-powiedziałam prawde
-Co?!-wszyscy oprócz naszych magów rangi S i mistrza
-To prawda.Robi to Azren za nasz i to lepiej niż kto kolwiek z nas.-powiedziała Nerea oparta o jeden z filarów gildi
Azren to przemilczał jak i każdy.Cisze przerwa mistrz:
-Dlatego na czas nie określony zawieszam misje...-przerwano mu
-Co?!-dłum ,czyli większość gildi w czym też ja
-Rektutacja nowych członków i macje po godzinach późnych chodzić w minimum 3 osobowe grupy ,nie mniej.-mistrz
-CO?!-teraz wszyscy z szokiem i to na to ostatnie
Przecie ja zostaje w gildi do nocy!Jak i...nie!Czemu?!Czemu?!Jak ja nienawidze teraz mistrza!-pomyślałam . Nagle poczułam na ramieniu renke.Podniosłam wzrok ,a tam Felix.Powiedział z lekkim uśmiechem:
-Nie martw się Kami.Poczekam na ciebie.Jeszcze zrekrutujemy kogoś i już jest 3.
-Na prawde zostaniesz dla mnie?-zapytałam z nadzieją
Nie chciałam iść z Vagosem sam na sam.To byłby dla mnie horror pierwszej klasy.
-Tak.-powiedział ciepło i miło felix
-Dzięki.-powiedziałam z uśmiechem tuląc go
Dopiero po chwili zauważyłam,iż każdy na nas patrzy . Puściłam Felixa i siadłam sobie na swoim miejscu z rumieńcem na policzkach.Mistrz znowu nas zaskoczył mówiąc:
-Też nie możecie bez mojej zgody wyjeżdżać i przeprowadzić misji.Od dziś tylko magowie klasy S mogą je przymować i wykonywać.
Miałam ochote coś wygarnąć mistrzowi,ale Felix powtrzymał mnie przecznie machając głową.Powiedzialam tylko pod nosem:
-Nie nie jest fair.
Po czym każdy wrócił do swojej normy.Ja wyszłam z gildi.Musze ochłonąć.Przez reszte dnia chodziłam tu i tam.Ciekawe jakie są zadania rangą S.Czy są tak niesamowite i niebezpieczne jak z opowieści Nerei czy gorsze.Ciekawe czy zostane magiem rangi S,ciekawe.Koło północy wróciłam do domu i poszłam spać.
~~~~~~~~~~~~
Jak na pierwszy post tej tematyki myśle,że wyszło nawet nie źle.Następny rozdział jak dobrze pójdzie pojawi się przed piątkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz