środa, 31 grudnia 2014

Rozdział 2

~~~~~~~~~~~~~~Natasza
Zaraz po wyjściu z domu poszłam do miejsca ,gdzie jest jakaś restauracja . Nagle moje spojrzenie przykuła jakaś dziewczyna miała ona różowe włosy . Podeszłam tam bliżej . Po chwili dostrzegłam szyld jednej z restauracji " 21 Sun" . Ta dziewczyna podeszła do mnie i powiedziała:
-Zapraszam do restauracji 21 Sun.
-Nie dzięki.-powiedziałam
No ale brzuch mi zaburczał.Dziewczyna jeszcze raz mnie zapytała:
-Na pewno nie chcesz tutaj zjeść?
-Drogo?-zapytałam
-Moim zdaniem jak nie masz kasy przy sobie to tu nie przyłaź.No,ale nawet niektóre potrawy są tanie.-dziewczyna
-Znasz w okolicy jakąś tanią restauracje?-zapytałam ją
Zdychałam z głodu,więc co mi szkodzi zapytać o restauracje?Dziewczyna powiedziała:
-Znaczy znam ,bo tu mieszkam od dziecka,ale nie polecam w tym czasie żadnej taniej restauracji.
-Czemu?-zapytałam z zaciekawieniem
-Kamila do roboty wracaj!-ktoś się zadarł
-A co robię?Zganiam ci klijenta!-ta dziewczyna
-No,ale jak znasz moje imię to ci się przedstawie.Jestem Kamila,ale mówią mi Kami.Należe do...-przerwał jej chłopak z sklepu
-A ty co tu robisz?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~Kamila
Kiedy usłyszałam głos Felixa miałam ochote zapaść się pod ziemię.Jednak odwróciłam się i powiedziałam zdenerwowana:
-Hej Felix.Ja?Nic.
-Wracaj do pracy!-znowu ten debil
-Pracujesz?-Felix zdziwiony
-A ty co tu robisz?-zapytałam go
-Pracuje jak ty.Co robisz?-zapytał mnie Felix
-Nic ważnego.-powiedziałam
-Zgania klientów.-dziewczyna
Obydwoje spojrzeliśmy na nią.Felix zapytał ją:
-Mieszkasz tu czy objazdem?
-Co?-dziewczyna pewnie wyrwana z zamyśleń
-Widzisz nie chce z tobą gadać.Idź sobie do swojej pracy.-powiedziałam
-Ależ ja jestem w niej.-felix
-Co?- teraz ja
-Roznoszę ulotki.-Felix
-Wiedziałam,że bierzesz prawie każdą robotę,ale ulotki?-zapytałam go
-A ty masz lepszą prace?-zapytał mnie Felix
-Daj mi spokój.-powiedziałam z małych fochem
-To powiesz mi gdzie są?-zapytała mnie nagle ta dziewczyna
-Felix jak masz czas wolny to zaproś ją na poczęstunek.I to nie prośba.-powiedziałam do Felixa
-Wiem o tym.-Felix
-KAMILA!!!!!!!!!!!!!!!!-ktoś na mnie
-IDĘ!!!!!!!!!!!!-odarłam się już zła
Weszłam do środka i zaczęłam obsługiwać klientów.Na prawdę zaczynam nienawidzić mistrza i tych podejrzanych spraw
~~~~~~~~~~~~~~~~~Felix
-Idziesz czy mam tam ciebie zaciągnąć?-zapytałem ją
Oczywiście nie będę jej tam na serio ciągnął i robił sobie jak i jej wstyd,tylko powiem Kami,że dziewczyna mi uciekła i będzie dobrze.Dziewczyna mnie zapytała:
-A ty to?
-Felix.-odpowiedziałem lakonicznie
-I ja czy ty płace za ten posiłek?-dalej pytała
-Jakbyś ty płaciła to by mnie Kami zabiła.Pewnie,że ja.-odpowiedziałem
Weszliśmy wreszcie do środka.I pierwsze co mnie walnęło w oczy to,że są tam dziewczyny z pięknym atrybutem + są piękne.Kamila doprowadziła nas do stolika,a ja od razu zapytałem:
-I ty to wybrałaś kami?
-Zamknij się.
-Po prostu dziwi mnie,że właśnie ten lokal i ta restauracja.-powiedziałem
-Patrz za okno i zamknij się.A ty pomyśl co chcesz dziewczyno.-Kami
Dobra patrze,patrze i..nic.Zapytałem ją:
-I co miałem zobaczyć?
-Aleś ty ślepy jesteś Felix.-Kami
-Patrz tam.-pokazała mi sklep z ubraniami
-I?-nadal nie kumaty
-Nie pasuje tu.-dziewczyna
-No właśnie.A ty ślepoto nie widzisz tego?-Kami
-Bo to ciuchy.Baby to ciuchy,a nie faceci.-powiedziałem w samoobronie
-A ja znam jednego takiego co lubi słuchać ptaszków.Czy to czasami no nie wiem..nie męskie Felix'ie?-zapytała mnie
-Dobra.Rozumiem.Daj mi spokój.-powiedziałem
-Nie dam.-Kami
Przysiadła się i zaczęła mi coś tłumaczyć.
~~~~~~~~~~~~Natasza
Słuchałam o czym gadali i po tym jak ta Kamila powiedziała o co jej chodzi już rozumiałam to.Ten sklep jest jak na te restauracje,sklepy,budynki za słaby.Pierwszy w takiej historii tej uliczki.Nagle kamila zapytała Felixa:
-Rozumi?
-Nie.Nie rozumiem nic z tego.Zrozumiałem tylko coś o ubraniach i ubraniach.-Felix
-O ludzie.-Kamila
-Moge wreszcie zamówić coś?-zapytałam och
-Wybacz.Zapomniałam o tobie.-Kamila
-To chce ciacha z kawą.-powiedziałam
-Ciacha na śniadanie?-Felix
-Odczep się od niej.Ty kiedyś jadłeś liście jak krówka.-Kamila chyba o felix'ie
-Miałaś nie gadać.Po za tym byłem dzieciakiem.-Felix wsuwając się pod stół pewnie ze wstydu
-Kamila.-powiedziałam
Kamila spojrzała na mnie.Zapytała:
-Tak?
-Jesteś z gildi Fire Tail?-zapytałam ją trochę nieśmiało
-Tak.Jak i ten liściojad.-Kamila
-Kami!-Felix spod stołu
-Dobrze,przestane już mówić o tym.Ale dlaczego pytasz?-Kamila do mnie
-Po nic.Tylko tak..-powiedziałam
-Yhym.Felix wyłaź spod stołu i pilnuj ją.Rozumi?-zapytała go Kamila
-Dam sobie rade sama!.-zaprotestowałam
-Pewnie tak,ale teraz lepiej zachować środki bezpieczeństwa .-Kamila
-Nie chcesz znać mojego imienia?-zapytałam z dziwieniem kiedy Kamila stawała od stolika
-Nie musze.Jak mi powiesz to powiesz,jak nie to nie.-Kamila
-Natasza.-powiedziałam
-Miło mi ciebie poznać i temu liściojadowi też miło poznać.-Kamila
-Kamila!-Felix
-Już idę.Co za drażliwiec.-Kamila
Oczywiście ten Felix nie wychodził spod stołu.Nagle doszło do mojego stolika dwóch mężczyzn.Koło 30,dobrze zbudowanych.Jeden (wyższy) miał blizne na policzku,a drugi ( niższy,ale wydawał się pewniejszy sibie niż ten wyższy) z niczym charakterystycznym.Jeden z nich powiedział:
-A co tak pani sama siedzi?
-To nie wasza sprawa.-odpowiedziałam
-Możemy do pani przysiąc się?-zapytał wyższy
-Nie.Najlepiej idźcie sobie.-odpowiedziałam
-Ależ...-wtedy nagle spod stołu wyskoczył Felix
-Ta pani powiedziała nie.-powiedział
-Chcesz abym zeszła na zawał serca?!-zapytałam go
-A co tu takie zbiorowisko?-zapytała nas Kamila
-A kelnerka nie ma stolików?-zapytał ją ten drugi
-Wiecie co jestem z Fire Tail.Znam pewnego człowieka ,który chętnie wam pokaże szybszą droge do piekła.Mam go wezwać?-zapytała ich
-Kamila co ty gadasz?-zapytał ją Felix
-Robie to co chce.A po za tym czy panowie chcą go poznać?-zapytała ich pewnie siebie z uśmieszkiem
-Chodź przyjacielu.-powiedział ten z blizną
Poszli.Kamila siadła koło Felixa i walnęła go w głowę?!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Kamila
Byłam wściekła na Felixa.Nawet nie umie pilnować Nataszy!Powiedziałam:
-Liściojadzie miałeś ją pilnować!
-Tylko nie...-przerwałam mu
-Tylko nie liściojadzie?!Jesteś nim!A po za tym nie umiesz postraszyć ich jak facet,tylko ja muszę?!-mówiłam podniesionym tonem z złością
-A o kogo ci chodziło?-zapytała mnie Natasza
-O Vagosa.-odpowiedziałam Nataszy
-I on by im dał piekło?Myślałem,że chodzi ci o Azrena.-Felix
-Zgupiałeś do reszty?Szybciej kogoś zabije niż zrobi to o co go poprosze.-powiedziałam
-A kto to Vagos?-zapytała mnie Natasza
-Jest to mag rangi S należący do Fire Tail.Włada on czarną magią i kilkoma pobocznymi mocami.-wyjaśniłam
-Więc czemu o nim nie słyszałam?-zapytała nas Natasza
-Nie chce on sławy.Woli być w cieniu.-powiedziałam
-Znaczy tak myślę,bo na prawde nie wiem.-dodałam po chwili
-No to go zapytaj.-Felix
-To jesteście znajomymi?-zapytała mnie Natasza
-Jak ma lepszy dzień to z nim pogadam.Ale nie.-powiedziałam lekko zdenerwowana
-Czemu nie?-teraz Felix
-Nerea szczela mi tekst pod tytułem " Kochasz go".-powiedziałam troche smutno
-Ty go na serio kochasz?-zapytał mnie Felix
-Nie.A Nerea chyba chce mi wmówić,że tak.-powiedziałam teraz całkowicie zdołowana
-Dlaczego miała by ci wmówić?-zapytala mnie Natasza
-Eh...bo planuje mi już z nim ślub.Rozumiecie?-wyjaśniłam im
-Ej.Chwila.Co to jest?Sala przesłuchań?-zapytałam ich podejrzanie
-Nie.-Felix
-Ja po prostu pytam.-odpowiedziała mi Natasza
-Wiesz co mam szalony plan.-powiedzialam do Felixa
-Czyli co?-zapytał mnie
-Nowy członek gildi.-szczeliłam z uśmiechem
-CO!?-obydwoje
-Mistrz zatrzymał rekrutacje na czas nieokreślony.-Felix
-A mnie nie zapytasz o zdanie?-Natasza
-Oczywiście,że zapytam.Ale ja tu będę pracować na czynsz.-powiedziałam
-A po za tym ci goście mi się nie podobają.Potrzebujesz ochrony kogoś,więc będziesz w gildzie z Felixem.Szalone,ale uda się.-dodałam
-Szalone na pewno,ale czy jesteś pewna,że się uda?Jest tam Azren.Jest tam Vagos i mistrz.-Felix
-Ale negatywnie jesteś nastawiony.-powiedziałam do Felixa
-Natasza,a ty jesteś ze mną czy z Felixem?-zapytałam Natasze
-Jestem z..ale nie będę musiała dołączać?-zapytała mnie
-Nie.To?-zapytałam ją
-Dobra.-Natasza
Oni już czekali do wieczora na mnie.Wyszliśmy i od razu poszliśmy do gildi.Tam weszliśmy i od razu Azren z balkonu wrzeszczy wściekły:
-A ona po co?!
-To jest mój gość.-powiedziałam z udawaną odwagą
Azren miał zejśź ,ale szczęściem Vagos powiedział:
-Spokojnie Azren.Nie ma powodu aby psuć sobie krwi o jakąś dziewczyne.
Azren siadł oszcząc sobie swoje pazury.Poczułam ulge,ale Vagos był przede mną i powiedział:
-Wyjaśnisz mi to.
-Idź z Nataszą do barku Felix.-powiedziałam
Felix bez słowa wziął zdziwioną Natasze do baru.A ja wyszłam na zewnątrz z Vagosem.Mam ciary.
~~~~~~~~~~~~~~~~Felix
Siadłem z Nataszą przy barku.Tam Diria spytała mnie:
-Za ile ślub?
-Co?!-ja z szokiem
-No wiesz Vagosa i Kamili.Nera powiedziała,że Kamila coś czuje do Vagosa,a te niby rozmowy w cztery oczy to pretekst do bycia sam na sam.-Diria
-Nerea.Kamila nie ma zamiaru wychodzić za Vagosa.-powiedziałem nadal lekko podenerwowany
-O nasz spokojny chłopak się wściekł.-powiedział Antoni
-Zboczeniec!-krzyknęła Natasza
-Nie jestem zboczeńcem!-Antoni
-Spodnie i koszulka.Golas i to zboczony.-Natasza odwracając się plecami do niego
-AAAA!!!!-Antoni zauwarzając brak spodni i koszulki
-Ubierz się !-wrzasnął ktoś
-Antoni ubierz się.-Nerea lekko zła
-Nerea ,ja..em..pa.-Antoni znikając
-Wiesz ,gdzie jest Kamila Felix?-zapytała mnie Nerea
Natasza się odwróciła.A ja odpowiedziałem:
-Nie.Znikła.
-A kto to?Nowy członek?Jakie ma moce?Czy mistrz o niej wie?-Nerea patrząc podejrzanie na Natasze
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Kamila
Wyszłam z Vagosem na zewnątrz.Od razu mnie zapytał:
-Kto to?
-To jest moja koleżanka.-powiedziałam
-Kim ona jest?-zapytał znowu
"Mówić mu czy nie?"-zapytałam sama siebie
-O czym?-Vagos
Od kiedy on mi czyta w myślach?!
-Od teraz.Gadaj.-Vagos lekko zły
-Wiesz co to prywatność?!-zapytałam go zła
-Ostatni raz powtórzże .Kim ona jest?-Vagos
-Dziewczyną,którą postanowiłam pilnować.-powiedziałam szczerze
-Powód.-Vagos
-Bo..-przerwał mi
-Wiesz,że nie muszę ciebie o to pytać,tylko mogę ją.Masz tego świadomość,co nie?-Vagos nagle z spokojem
-Nie pozwolę na to.Tylko spróbuj to..-przerwał mi
-To pożałuje.Nie muszę być w tej gildzie.Nie muszę ciebie pytać.Mogę robić co chce.-Vagos
-I nic nie możesz zrobić jak ją zacznę przesłuchiwać lub jak ją dam Azrenowi.-dodał
-Zabije ciebie jak jej coś zrobisz.-powiedziałam pewnie
-Proszę bardzo.-Vagos bez obaw
I nie musiał mieć.Nikt w gildzie nie był mu równy.Nawet mistrz nie dał by mu rady,bo pewnie Azren by nie dał Vagosowi wygrać.Powód?Oczywisty.Azren ma tylko prawo pokonać Vagosa i nikt inny.
-Śpieszy mi się ,więc zabij mnie tu i teraz,albo..-tu specjalnie nie dokończył
Denerwowało mnie takie zachowanie.
-Albo co?-zapytałam go
-Albo idę ją przesłuchać.-Vagos
Nie wiedziałam co robić.Z jednej strony chciałam zabić Vagosa,a z drugiej strony chciałam jakoś go przekonać do zmiany zdania.Milczałam i nie mogłam..nie wiedziałam co robić i mówić.Vagos przeszedł koło mnie z uśmiechem zadowolenia.Pierwszy raz w życiu nie wiedziałam co robić.Nagle wiedziałam co mam powiedzieć,więc powiedziałam:
-Jak ją ruszysz to ...to..
-To co?-zapytał mnie z zaciekawieniem
-To dopilnuje abyś zginął gnojku.-powiedziałam zaciskając pięść
Chwila czy ja go...skąd wzięły mi się ten pomysł?!Jednak na moje zdziwienie powiedział:
-Jesteś zabawna Kamila,ale nikt mnie nie zabije.Ło.Jeszcze nikt mnie tak nie rozbawił.
-Przepraszam co?-zapytałam zdziwiona patrząc na Vagosa
-Dobra dam jej spokój.-Vagos
-Na razie.-dodał wchodząc do gildi
Dobra teraz już niczego nie jestem KPW.Co się właśnie stało.Chwila nazwałam Vagosa gnojem,a ten powiedział,że nikt go jeszcze tak nie rozbawił?!Co tu się stało?!?!Niczego nie byłam pewna.Po chwili jednak weszłam do gildi,a tam Nerea nad Nataszą.Wrzasnęłam:
-NEREA!!!!!!!!!!
Nerea na mnie spojrzała.Podeszłam do nich i Felix powiedział:
-Kiedy ślub?
-Felix na prawdę ci odbija.Idź do psychologa.-odpowiedziałam mu
-Właśnie Kami..-przerwałam Nerei
-Nie ma żadnego ślubu!Ja i Vagos nie kochamy się!Rozumiesz?!Nie,nie!-mówiłam szybko i zdenerwowana
-Ale pasujecie do siebie.-Nerea
Jak to usłyszałam to normalnie szok.Aż Felix mnie zapytał czy żyje.Zapytałam Felixa trochę nie obecnie:
-Jestem jak Vagos?
-Nie.-Felix
Poczułam ulgę.Nie wyobrażam siebie i Vagosa razem.To byłby koszmar.Koszmar!!!Nagle moje rozmyślenia przerwała Nerea:
-Felix masz misje.Powinna starczyć na czynsz.
-Kto przekonał mistrza?-zapytał Felix
-To nie ja.-Powiedziałam od razu
-Próbowałaś co nie?-Felix
-Pewnie,że tak.Nie dałam mu spokoju przez 20 godzin z tym,ale potem nie wytrzymałam i poszłam w kime.Dziś zacznę drugą bitwę o powrót zadań.-powiedziałam
-Vagos go przekonał.-Nerea
Ja i Felix szok,ogromny szok.Z trudem powiedziałam:
-Kt..kto..to?
-Vagos.-Nerea
-Nerea nie rób sobie z nas jaj.-powiedział Felix
-Jak nie robię z was jaj.To na prawdę Vagos.-powiedziała Nerea
-A co w tym dziwnego?-zapytała nas Natasza
Przecie nikogo nie zna.Powiedziałam:
-On i dobry uczynek?To jak powiedzieć,że ciacha są samym złem.
-To nie prawda!-zaprotestowała Natasza
-Właśnie!Vagos i dobry uczynek to nie możliwe!Coś musi knuć!-powiedziałam prawie bez szoku
-Wiecie co ja sobie już pójdę.-Felix powoli wracając do siebie
-Idź i od szokuj się.-powiedziałam siadając na krześle
Felix poszedł sobie.Nerea powiedziała:
-Więc z kim wracasz?
-A mam z kim?-zapytałam ją
-Wiesz..-Nerea z uśmieszkiem
-NIE!-zaprotestowałam
-Ale minimum 3 osoby.-Nerea niby obojętnie
-Dam sobie rada sama.-powiedziałam
-Dobra.To idę z tobą.-Nerea
-Wybacz Nerea,że się wetnę w rozmowę,ale ty masz dzisiaj nocną warte.-Diria
-A Vagos nie ma?-zapytałam z nadzieją
-Ma jutro,a pojutrze Azren.-Diria
-Więc wiem,kiedy wychodzić wcześniej.-powiedziałam do siebie
-Ale nie można coś załatwić Vagosowi?No nie wiem.Co kolwiek?-pytałam z nadzieją
-Nie.Idę z tobą i twoją koleżaneczką.-usłyszałam głos za sobą
Odwróciłam się,a tam na pech Vagos.Jeszcze niech lezie Azren i będzie cudnie.Normalnie czarny charakter i zabójca.
-No nie przesadzaj.-Vagos
-A ty mi już nie czytaj w głowie!-krzyknęłam zła na Vagosa
-Kam...-Nerea
-Jak masz gadać o ślubie to idź już sobie do diabła.-powiedziałam na serio zła
-A ty po co znazłeś na dół?-zapytałam Vagosa
-Zapytać do której siedzisz.-Vagos
-Bardzooooooooo długo,więc nie czekaj na mnie.-powiedziałam
-No to pójdziesz z Azrenem.Przepraszam,pójdziecie z Azrenem.-Vagos z uśmiechem
-Chwila co?!Kamila ja nie chce iść z Azrenem!-powiedziała Natasza szarpiąc mnie jakby chciała mnie obudzić
-Dobra!-wrzasnęłam
Natasza się uspokoiła.Powiedziałam;
-Zadowolony?
Ale już go nie było.Na serio to potrafi zdenerwować.Natasza uczestniczyła ze mną w moich obowiązkach.No i przy okazji poznała kogoś.O kimś zdanie i zachowanie w naszej gildzie.Spojrzałam na zegarek.Było wpół do północy,czyli 30 minut  i idę z Vagosem.Koszmar :'-(  .Nagle Natasza mnie zapytała:
-Kami,mogę ci tak mówić?
-Tak,ale pytaj.
-To jeśli dobrze rozumiem nie lubisz Vagosa?-zapytała mnie nie pewnie
-Powiedzmy,że woli iść sama niż z nim.-odpowiedziałam
-To pa Kami.-ktoś wychodząc
-Pa!-odpowiedziałam
-A kto jest mistrzem u was?Nikt o nim mi nic nie powiedział ani też go nie widziałam.-Natasza
-Jest to mój wujek.-powiedziałam
-Co?!-Natasza z szokiem
-Wiem.Ale fajnie i tak dalej,ale mówię ci z góry,że nie mam tu żadnej władzy.-powiedziałam
-Jak zostaniesz mistrzynią to wszystko będzie twoje i władza też.-natasza
Posmutniałam.Nie wyobrażałam siebie jako mistrzyni gidli.Jako głowy gildi,osoby o wszystko decydującej,tej najważniejszej.Powiedziałam po chwili:
-Prawde mówiąc nie wyobrażam siebie w roli mistrzyni gildi.
-Za 20 minut idziemy!-z góry Vagos
-Czyli za 20 minut zaczyna się mój horror.-powiedziałam cicho pod nosem
-Przeszadzasz!-Vagos z góry
Jak on to słyszy?!Jest wampirem czy czym?!Chwila czy on..nie.Co nie,że nie?Nagle wyrwało mnie z zamyśleń głos Nataszy:
-A jakbym nie byłam magiem to byś była wściekła?
-Nie.Nie każdy musi nim być.-powiedziałam
-A nim nie jesteś?-zapytałam ją
-No..nie jestem.-Natasza
-Nasz Antoni też nie był,ale wziął ktoś go pod skrzydła i jest.-powiedziałam
-Więc mówisz,że ja też mogę być magiem?-natasza
-Pewnie,że tak.A czemu nie?-odpowiedziałam jej
-Ale ... skąd wiesz czy się do tego nadaje?-Natasza
-Felixa smusze aby zobaczył czy możesz czy nie możesz być magiem.jak wiesz,a raczej słyszałaś jest bardzo spokojnym człowiekiem,więc pewnie też cierpliwym.Masz no nie wiem...umiesz coś wyjątkowego?-zapytałam Natasze
-Niech pomyśle... dostrzegam wiele rzeczy.-natasza po chwili
-Na przykład?-zapytałam ją
-Na przykład pajęczyne o tam.-pokazała palcem
Rzeczywiście .Po przyjrzeniu się była tam pajęczyne.Muszę to powiedzieć wujkowi.Zatem ma wyostrzony wzrok.Rzuciłam jej długopis,a ona szybko go złapała.Powiedziałam:
-Masz też słabo rozwiniętą szybkość.To dobrze.Masz wyostrzony wzrok i szybkość.jest to już coś.-powiedziałam
Jeszcze gadałyśmy,ale zeszedł Vagos.Wyszliśmy z gildi i poszliśmy powoli do dom Nataszy.
~~~~~~~~~~~~~~~~
Chyba wyszło ciekawie.Bardziej bym się rozpisała ,ale pewnie by nie miało to końca.Następny rozdział spróbuje też napisać jak najszybciej się da.A i jak spotkacie w rozdziale imię "Vargos" to jest to "Vagos" po prostu pisząc nie zauważyłam,iż dodaje "r".Przepraszam za takiego byka.pa i miłego czytania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz