~~~~~~~~~~~~~~~Kamila
Wstałam,ubrałam się i zjadłam śniadanie.Nagle do mich drzwi ktoś zadzwonił.Był to kto inny niż Felix,zapytałam go:
-Czemu nie jesteś w gildi?
-A ty czemu nie szykujesz się do ślubu?-zapytał mnie
Zamknęłam drzwi krzycząc:
-Nie wychodzę za niego!
-Żartowałem!-Felix przez drzwi
-To nie udany żart!-wrzeszcze do niego
Reszte dnia spędziłam w domu,bo nie chce wychodzić za Vagosa ani za nikogo jak na razie,a po drugie wole aby się tam uspokoili.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Natasza
Chodziłam po mieście.Nie znałam go za dobrze,więc Felix zaczął mnie oprowadzać,ale zgubiłam go albo on mnie.On mnie.I teraz chodze nie wiem gdzie.Co to za przewodnik,który gubi swoich podobiecznych?Nagle stanęłam przed jakimś domem.Zapukałam.może mi kto powie gdzie jestem.Po chwili otworzyła mi...
~~~~~~~~~~~~Kamila
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.Felix?Nie.Poszłam je otworzyć,a tam Natasza!Zaprosiłam ją do środka,po czym zapytałam zdziwiona jej wizytą:
-Co tutaj robisz?
-Hej i zgubił mnie Felix.-Natasza siadając
-A wybacz.Hej.Chcesz coś do picja?-zapytalam natasze
-Kawusie jeśli masz.-Natasza
-Dobra,a słodzisz czy nie?-zapytalam ją
-Nie.-Natasza
-A teraz wracając do Felixa.Jak to,że ciebie zgubił?-zapytaam ją
-Zaczął mnie oprowadzać i bam,zgubił mnie.-Natasza
-Yhym.-powiedziałam dając Nataszy kawe
-To kiedy zaczynamy odkrywać tajemnice tajemniczego mistrza?-zapytała mnie Natasza
-No ja wiem.Za tydzień?-powiedziałam nie pewnie
-Tydzień?!-Natasza z zdziwienem
-Chce aby ochłoneli z tym ślubem.-wyjaśniłam
-Racja.-Natasza
-Więc tydzień zwłoki w naszej zagadce jest opóźnienia.-Natasza dodając po łyku kawy
-Tak.Chyba,że chcesz być z Felixem w gildi i szukać pierwszych tropów.-powiedzialam
-Nie!-Natasza zaprotestowała
-Co on ci zrobił?-zapytałam zdziwiona
-Poznałam golasa i to pewnie zboczonego.-Natasza
-Zboczony golas..zbo..Antoni!Spokojnie nie jest zboczony,ale często w niewyjaśniony sposób nie ma ubrania na ciele,tylko bokserki.-wyprostowalam
-Ja bym takiemu kazała chodzić w ubraniach.-Natasza
-Przy Azrenie czy Nerei albo Vagosie nie łazi w boksetkach.-powiedziałam
-Bo go zabiją?-Natasza
-No Azren pewnie tak.Ale Nerea nie wiem,a o Vagosie reakcji nawet nie myślałam i nie chce mi się myśleć.-odpowiedziałam
-W ogóle kto to i co umie ten Vagos.Praktycznie nic o nim nie wiem i nic nie słyszałam.-Natasza
-Nic dziwnego.Vagos sam nawet zakopuje o sobie wiadomości.A co do tego kim jest to jest to mag czarnej magi,który nie umie tylko czarną magie.Jest on skupiony,poważny ale rozumie jak ktoś coś mówi na poważnie a jak w żarcie,odważny,denerwujący,straszny i lepiej go omijaj jak ma gorszy dzień.-powiedziałam
-A kiedy ma gorsze dni?-zapytała mnie Natasza
-A kto to wie? Lepiej go omijać szerokim łukiem i go nie denerwować.-odpowiedziałam
-A ty i Vagos to przyjaciele czy wrogowie czy jak?-Natasza nie pewnie
-Ja i on przyjaciele?-powtórzyłam z szokiem-Nie w tym życiu.Wrogowie też nie.Ani przyjaciele ani wrogowie.-powiedziałam
-Yhym.Ale ty znasz to miasto co nie?-zapytała mnie Natasza
-Mieszkam tu od dzieciaka,więc odpowiedź jest oczywista.-odpowiedziałam-Aco?-zapytałam ją
-Odprowadzisz mnie?-Natasza trochę nieśmiało
-Pewnie.-odpowiedziałam
I jeszcze tak gadałyśmy.Potem ją odprowadziłam i nie wiem czemu,ale zaczęłam tezować co teraz dzieje się w gildi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~TYDZIEŃ PÓŹNIEJ (Kamila)
Felix powiedział mi,że mam iść do gildi.Na początku nie chciałam,ale jak mus to mus.Weszłam do gildi,gdzie miałam iść do gabinetu wuja.To on ma gabinet?!Kiedy go zrobili i gdzie?Poszłam tam.A jak wchodze to tam Vagos oparty o ścianę!?Co jest.Za nim zdąrzyłam zareagować mistrz powiedział:
-Macie wspólną misje.
-Nie!-zaprotestowałam
-Aleś jesteś uparta.Ni...-przerwałam mu
-P...-teraz mi przerwano
-Kamila!!!!-jak mistrz się zadarł stanęłam na baczność
-Doszły mnie słuchy,że omijasz Vagosa i jesteś dla niego wredna,chodź on dla ciebie nie jest.-Mistrz
-Nie jestem wredna dla nikogo.-powiedziałam - Po za tym to on mnie wkurza i nie moja wina,że się bronię.-dodałam
Mistrz spojrzał na Vagosa,który milczał.Po chwili jednak mistrz powiedział:
-I tak macje iść na wspólną misje.
-Nie!-zaprotestowałam
-Masz iść!-Mistrz
-Nie idę z nim na żadną misje!-Znowu zaprotestowałam
-Jak nie ja to może Azren.-Vagos
-Żaden z was!-zaprotestowałam
-To sam ci wybiore jak sama nie zdecydujesz.-Mistrz z podniesionym tonem ,ale nadal z spokojem
-Nie!Wole już sama wybrać niż ty!I wybieram żadnego!-mnie już nerwy brały
-Kamilo..-przerwałam Vagosowi
-Nie jestem dla ciebie Kamilą!-krzyknęłam już lekko zła na Vagosa
-KAMILA!!!!!!!!!!!!!!-mistrz
Gdybym siedziała na krześle to bym właśnie z niego spadła.Ła . Powiedziałam:
-Ale...-przerwano mi
-Idziesz z Vagosem i kropka koniec!-mistrz nadal podniesionym tonem
"Chyba przesadziłam"-pomyślałam
-No to idziemy wybierać misje.-Vagos z lekkim uśmiechem
"A co mu teraz do uśmiechu?Chwila ..nie.Jeśli mi czytasz w myślach Vagos to nie myśl sobie o tym!"-powiedziałam w myślach
-Zostawię was samych.-Mistrz
-Nie!-zaprotestowałam chyba z nadzieją w głosie
-Nie martw się nie zabije ciebie.-Vagos kladąc renke na moim ramieniu
Co on sobie wyobraża?!Odepchnęłam go i chciałam wyjść,ale Vagos zrobił,że siedziałam na krześle.Mistrz oczywiście nic nie widział,bo po co?Chciałam coś powiedzieć,ale Vagos powiedział przede mną:
-Wyjdziesz wreszcie mistrzu
-Masz mi go nie pobić.-Mistrz do mnie
-Co?!Ja go?On mnie!Mu zabroń ,a nie mi!-powiedziałam z oburzeniem
Mistrz wyszedł ,a ja zostałam sama z nim.Czemu ja?Powiedziałam:
-Wiesz co vagos nie obchodzi mnie jaką wybierzesz misje ,więc ja sobie już pójdę.
-Razem jedziemy to i razem wybieramy.-Vagos
-Wybierasz sam.-upierałam się
I tak ja swoje ,a on swoje .No ale oczywiście mistrz weszedł w takim momencie ,że wyszło iż ta zła to ja,a Vagos jest tym dobrym.Teraz to muszę z nim wybrać tą misje.Po kilku godzinach wybrałam - bez zgody Vagosa - misje ,która była,prosta,łatwa i cicha.Ale Vagos inną,a jako nie chciałam dłużej z nim siedzieć zgodziłam się na jego i poszłam sobie.Ale wujek mnie zatrzymał i pytał normalnie o wszystko.A potem przylazł Vagos.Normalnie genialnie.Kto jeszcze przylezie?Pan Drakula i mumia?Powiedziałam:
-To wy sobie pogadajcie ,a ja sobie pójdę.
-A ty gdzie?-Vagos
-N...-przerwano mi
-Tu jesteś Kami!-Natasza wesoło
Moja wybawicielka!Powiedziałam z uśmiechem:
-Widzicie?Mam sprawe do załatwienia z Nataszą.
-A jaką?-mistrz
-Nie wasza sprawa.Co nie Natasza?-zapytalam Natasze
Ona się zgodziła.Zapytała mnie:
-Co się działo?
-Uratowałaś mnie.Dzięki,a teraz idziemy rozwiązać tajemnice tajemniczego mistrza!-powiedziałam nadal z uśmiechem
-A z czego tak się cieszysz?-natasza z dziwieniem
-Nie przebywam z Vagosem!-odpowiedziałam z szerszym uśmiechem
-To już rozumiem.Gdzie zaczynamy poszukiwania?-natsza
-A bo ja to wiem?-powiedziałam
-Do biblioteki,bo macje co nie?-Natasza
-Pewnie.I nie bierz mi tekstu.
Poszłyśmy do biblioteki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz